TWÓRCZOŚĆ ZMP

Zrzeszenie pisarzy

Detektyw Wistek,

znikające cukierki i

nieznośne dzieciaki.

Rozdział 1

         Na dworze szalała burza. Henryk Wistek, detektyw z Gdańska, siedział w fotelu w biurze, rozmyślając, kiedy przyjdzie do niego nowy klient. Gdy tak rozmyślał wyglądał dosyć śmiesznie ze swoimi czarnymi lokami, niebieskimi oczami, haczykowatym nosem i muszką w „stroju detektywa”. Ale tego lepiej mu nie mówić… Nagle, jak na zawołanie, ktoś zapukał do drzwi jego gabinetu.

-Pan Wistek? – rozległ się przestraszony kobiecy głos.

-Tak – odpowiedział niepewnie mężczyzna.

-Czy mogę wejść? – kontynuował głos.

-Oczywiście-odrzekł detektyw.

Do biura weszła kobieta w średnim wieku. Miała duże zielone oczy i rude włosy związane w koka. Była dosyć chuda, a na sobie miała zieloną cekinową sukienkę ozdobioną falbankami. Wyglądała na smutną.

-Proszę mi powiedzieć co się stało – zażądał detektyw Wistek.

Kobieta zaczęła opowiadać: nazywam się Katarzyna Borowik i jestem dyrektorką przedszkola „Słoneczko”. Przyszłam do pana w sprawie zaginięcia cukierków na przyjęcie karnawałowe dla dzieci z przedszkola.

-Dobrze. Kiedy widziała je Pani po raz ostatni? – zapytał detektyw Wistek.

No więc było tak: poszłam z koszykiem…

-Czyli cukierki były w koszyku? – wtrącił się Henryk Wistek.

-Dokładnie tak – odpowiedziała Pani Katarzyna. Zaniosłam koszyk do mojego

gabinetu, położyłam go na biurku i poszłam do toalety. Gdy wróciłam cukierków już nie było. Podejrzewam, że to mógł być któryś z pracowników przedszkola.

W takim razie proszę mi powiedzieć kto tam pracuje – powiedział detektyw.

-Oprócz mnie pracuje tu osiem osób – mówiła Pani Katarzyna.

Nauczycielki: Sylwia Grabowska, Anna Nowak i Aleksandra Ździebka, dwie kucharki: Beata Górczewska, Barbara Koronka i woźny Arek Górczewski. Arek jest mężem Beaty Górczewskiej – powiedziała Pani Katarzyna. Jeszcze są dwie dziewiętnastoletnie wolontariuszki Wiktoria Krempińska i Oliwia Zięba.

-Czy podejrzewa Pani kogoś? – spytał detektyw.

-Nie, chyba nie – odpowiedziała Pani Katarzyna.

-Gdzie dokładnie leżał koszyk? – zapytał detektyw Wistek.

-Na szklanej płycie – odrzekła Pani Katarzyna.

-W takim razie złodziej mógł zostawić na płycie odciski palców? – zapytał detektyw.

-Myślę, że… mógł – po namyśle odpowiedziała Pani Katarzyna.

-Zaczynam śledztwo od jutra – powiedział detektyw.

           Henryk Wistek jeszcze nie wie, że złapanie złodzieja cukierków, będzie o wiele trudniejsze niż na początku mu się wydawało…

Rozdział 2

       Następnego dnia rano detektyw przyszedł do przedszkola ze swoim siostrzeńcem, Wojtkiem, którego odprowadzał do placówki. Gdy detektyw odprowadził Wojtka do sali grupy „Promyczków”, spotkał Panią Katarzynę, która przedstawiła personelowi Henryka Wistka jako nowego woźnego tej placówki. Po czym dyrektorka zaprowadziła detektywa do swojego biura.

Gabinet był dosyć duży, a w jego rogu stało biurko z fotelem na kółkach. Wszędzie stały ogromne regały z książkami i segregatorami.

Detektywa zaskoczyło, że drzwi do gabinetu były koloru czerwonego, ale nie dał tego po sobie poznać.  

Tam detektyw Wistek dokładnie sprawdził szklaną płytę, na której jeszcze dwa dni temu znajdował się koszyk ze skradzionymi cukierkami. Użył do tego: taśmy klejącej, kakao i pędzla do makijażu.

Najpierw wysypał trochę kakao na szklanej płycie, później przykleił do niej kawałek taśmy. Następnie odkleił ją i usunął nadmiar proszku pędzlem.

Po dokładnych oględzinach kawałka taśmy, detektyw stwierdził, że na płycie nie ma żadnych odcisków palców.

-Czyżby złodziej nosił rękawiczki?! – krzyknął detektyw.

-Czy może Pan mówić troszkę ciszej? – zapytała Pani Katarzyna.

-Tak, tak przepraszam – odpowiedział detektyw Wistek.

Na ich nieszczęście rozmowę podsłuchał Wojtek, który jako siostrzeniec detektywa wiedział o wszystkich jego śledztwach. Postanowił, że spróbuje rozwiązać tę sprawę z najlepszym przyjacielem Kubą i przyjaciółką Julką.

Gdy tylko Wojtek wytłumaczył im o co chodzi w tej zagadce, oboje zgodzili się jednogłośnie. Julka zaproponowała, żeby śledzić detektywa Wistka podczas jego „pracy woźnego”.

Wojtek i Kuba natychmiast przytaknęli.

-Teraz czeka nas trudne zadanie, musimy wymknąć się z sali tak, żeby Pani Sylwia nie zauważyła, i do tego śledzić wujka Henryka – powiedział Wojtek.

-To prawda – odparła Julka.

-No dobrze, możemy śledzić twojego wujka, ale jak to zrobić, żeby on niczego nie zauważył? – spytał Kuba.

-Tak, to jest dobre pytanie – odpowiedział Wojtek.

-Chłopaki nieważne jak to zrobimy, ważne, kiedy – rzekła Julka. 

-To też jest dobre pytanie – po raz kolejny odpowiedział Wojtek.

-Może zrobimy to jutro? – zapytała Julka.

-Mi to pasuje – odpowiedział Kuba.

Wojtek też się zgodził i ustalili, że będą improwizować.

             Tymczasem detektyw Wistek też nie marnował czasu i… dobra jednak go marnował na siedzeniu i nic nierobieniu.

Jutro wszystkich czeka pracowity dzień…    

                                                                                                   autorka: Agata Gorgol