SERCE SZKOŁY,  TWÓRCZOŚĆ ZMP,  Uncategorized

Mój dzień z bohaterami powieści Ferenca Molnara.

W ostatnim tygodniu wakacji razem z ciocią i kuzynkami pojechałam do Budapesztu. Nasz hotel był niesamowity i zarazem magiczny… Kiedy każda z nas się rozpakowała, wzięłyśmy mapkę pobliskich ulic i jednogłośnie postanowilysmy udać się na ulię Marii.

         Była to urocza okolica… Po prawej stronie rosły róże , chabry i inne przepiękne kwiaty, zaś po lewej stronie widać było różne budynki z czarnymi i czerwonymi dachami. Nagle zauważyłam grupkę chłopców, idących w moją stronę ,  którzy zmartwieni wołali:
– Nemeczek, gdzie jesteś?! 
W tej samej chwili wysoki, czternastoletni chłopiec rzekł do mnie:
– Widziałaś gdzieś Nemeczkiem?  To niski,szczupły jasnowwłosy chłopczyk. Podczas zabawy w chowanego gdzieś bardzo skutecznie się ukrył, a my nie możemy go znaleźć. 
– Uwielbiam zabawę w chowanego! Jeśli chcecie,moglabym z wami go poszukać ? – odpowiedziałam pełna entuzjazmu.
– Co wy na to chłopaki? – zapytał nieznajomy grupkę towarzyszy.
– Może być…- odpowiedzieli bez zachwytu.
– To rewelacyjnie!- odparłam z uśmiechem na twarzy i pobieglam razem z drużyną chłopców, którzy  podczas wspolnej wędrówki przedstawili mi się…
Szukaliśmy prawie wszędzi,lecz zostało jeszcze jedno miejsce – Ogród Botaniczny. Nie wszyscy mieli ochotę wejść do środka…
– Nic nam się przecież nie stanie- zapewniałam- a tak w ogóle, dlaczego nie chcecie iść?  – zapytałam zdziwiona. 
– Ze względu na naszych przeciwników., którzy właśnie tam mają bazę !  – stwierdził jeden z nich.
Chłopcy opowiedzieli mi o bandzie  -Czerwonych Koszul,  ktorzy tam prowadzą zebrania i o ich występkach. Po tej jakże ciekawej  dawce informacji w koncu naklonilam ich, byśmy weszli na ziemię nieprzyjaciela. Nagle z drzewa zeskoczył niski chłopiec , spojrzał na nas,  po czym zaczął skakac z radości. Pomyślałam. ..” Dlaczego to dziecko cieszy się tak na nasz widok? Może to ten Nemeczek?” W zwiazku z tym niepewna, ale ciekawa zapytalam:
– Czy to ty jesteś tym poszukiwanym chłopcem?  Nemeczek,tak?
– Oczywiście,  że to ja! Jak mnie tu znaleźliscie ? 
-Erno, nie powinieneś tu przychodzić. Wiesz, że to bardzo niebezpieczne!- rzekł Boka poważnym i zdecydowanym głosem. 
– Ale…
– Źadnych ale… porozmawiamy na Placu Broni.
Gdy dotarliśmy na miejsce ,pełna smutku powiedziałam:
– To zegnajcie! Skoro znalezliscie Nemeczka, nie jestem już wam potrzebna. 
– Możesz jeszcze trochę tu zostać.  Zapraszamy cię do naszej małej ojczyzny – rzekł najstarszy… 
          Czas spędzony w tym miejscu minął mi bardzo szybko. Graliśmy w palanta oraz inne gry i zabawy. Niestety następnego wracałam do Polski, więc  na pamiątkę mojego przyjazdu chłopcy wzięli księgę i na ostatniej stronie poprosili mnie o podpis. Pod moją parafką, Lesik napisał: „Tu złożyła podpis osoba,która bardzo ciekawie i kreatywnie spędziła z nami popołudnie.” 
Byla to jedna z moich najlepszych wycieczek. 
 
 
 
autorka opowiadania: Wiktoria Muchlińska